Fanatyk jest prowokacyjny i agresywny. To kino rozgrzane do czerwoności, rozbujane od mistycyzmu do politycznej publicystyki. Fanatyk to film, w którym stawia się sprawy na ostrzu noża. Szybko się go nie zapomina. Fanatyk jest filmem gwałtownym, i nie chodzi tu tylko o samą akcję, choć ekran buzuje od przemocy. Radykalnie agresywne jest samo postawienie sprawy. Bohaterem filmu jest ktoś straszny, niemożliwy: Żyd, który nosi swastykę na piersi, fanatyczny antysemita, uliczny bojówkarz katujący chasydów, terrorysta podkładający bomby pod synagogi.
Mało tego, Danny nie jest pierwszym z brzegu faszystowskim pałkarzem. To wyjątkowo inteligentny gość, człowiek charyzmatyczny, z zadatkami na przywódcę; potrafi zarażać swoją nienawiścią innych. W dodatku, i tu paradoks tej niezwykłej postaci się domyka, Danny jest nie tylko żarliwym faszystą, i ale i żarliwym, choć zbuntowanym, Żydem. Jest fanatykiem.Pomysł jest karkołomny i szokujący; jest brutalną intelektualną prowokacją. Brutalną, ale skuteczną; Fanatyk, niczym puszka Pandory, pełen jest niepokojących problemów i pytań.
Ten film to studium nienawiści. Ale do kogo? Oczywiście do Innych, do Żydów, ale wbrew pozorom ta nienawiść nie jest wcale najważniejsza. Fanatyka można odczytać jako bunt wyznawcy (tak dosłownie tłumaczy się oryginalny tytuł) przeciw w Bogu. W oczach Danny'ego Bóg, który zażądał od Abrahama ofiary z własnego syna, jest Bogiem bezlitosnym, okrutnym. Bohater nie chce być posłuszną ofiarą. Potędze i okrucieństwu Boga przeciwstawia swoje własne okrucieństwo i siłę. W tym sensie Danny niczym biblijny Jakub rzuca wyzwanie stwórcy i staje z nim do zapasów.
Patrząc z innego punktu widzenia, Danny nienawidzi przede wszystkim siebie samego. Dokonuje aktów agresji przeciw Żydom, ale w rzeczywistości wymierza je w samego siebie. Film Beana to także rzecz o fenomenie fanatyzmu jako takiego. Danny był kiedyś żarliwym religijnie chłopcem. Przy tak gorącej wierze granica między miłością i nienawiścią staje się płynna. Pomiędzy całkowitym oddaniem a totalną negacją właściwie nie ma różnicy. Ważny jest sposób myślenia, który reprezentuje Danny: absolutny, nie znający kompromisu - fanatyczny.Przede wszystkim jednak jest to film o problemie tożsamości. Co ją stanowi? Religia, narodowość, rasa, ideologia? Danny występuje przeciw własnej tożsamości, chce ją zabić, wysadzić w powietrze, zbezcześcić. Postrzega Żydów jako ofiary, więc sam postanawia być katem. I staje się swoim własnym oprawcom. Wyobraża sobie czasy Holocaustu. W marzeniach jest na przemian SS-manem znęcającym się nad Żydami, i Żydem zabijającym SS-mana.
Fanatyk jest wiarygodny dzięki rewelacyjnej kreacji. Renegat, potwór, buntownik, upadły anioł - Gosling w roli Danny'ego jest tym wszystkim naraz, a jednocześnie pozostaje człowiekiem z krwi kości, a nie jedynie intelektualną konstrukcją. Dzięki Goslingowi nie tylko wierzymy, że ktoś taki jak Danny może istnieć, ale współczujemy mu, rozumiemy, ba, nawet się z nim utożsamiamy. Fanatyk może wydać się na pierwszy rzut oka historią trochę egzotyczna: opowieścią o specyficznie żydowskich urazach, traumach i kłopotach z samookreśleniem. Istotnie wielowiekowe życie na wygnaniu, prześladowania, stałe poczucie zagrożenie, wreszcie Holocaust sprawiły, że w kulturze Żydów z diaspory kwestia tożsamości, kompleks ofiary czy pogarda dla własnej bezsilności przybierają wyjątkowo skrajną postać. Jednak nie ma co się łudzić, że innych to nie dotyczy. Fanatyk opowiada o demonach, które tkwią w każdej religii, kulturze, czy narodzie - tyle że tu demony te przybierają ekstremalną formę. Brzmi to banalnie, ale Fanatyk to film, który daje do myślenia. A właściwie wwierca się w mózg. I zostaje w nim na długo.
Do początku tekstuCopyright 2007 © Bartosz Konieczny